Salten | Bambi | E-Book | www.sack.de
E-Book

E-Book, Polish, 71 Seiten

Salten Bambi


1. Auflage 2022
ISBN: 978-87-28-48270-4
Verlag: Saga Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark

E-Book, Polish, 71 Seiten

ISBN: 978-87-28-48270-4
Verlag: Saga Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark



Cho? nie wszystko jest tak pi?kne, jak si? wydaje - i tak warto ?y?. Bambi od chwili narodzin jest niezwykle ciekawy ?wiata. Wraz z usamodzielnianiem si? i nabywaniem kolejnych umiej?tno?ci, poznaje coraz wi?cej ro?lin, owadów i innych zwierz?t. M?ode sarni?tko ?yje w rado?ci i przyja?ni ze wszystkimi, ale wkrótce jego otwarto?? zostanie wystawiona na prób?. Przy wsparciu do?wiadczonej matki Bambi zrozumie, ?e w ?wiecie obok dobra istnieje tak?e z?o. Ksi??ka uzyska?a ?wiatowy rozg?os za spraw? wytwórni Walta Disneya, która w 1942 r. zrealizowa?a na jej podstawie pe?nometra?owy film animowany.Pozycja obowi?zkowa dla dzieci?cych i doros?ych mi?o?ników bajki 'Król Lew'. -

Felix Salten (1869-1945) - austriacki pisarz, znany g?ównie jako autor ksi??ek dla dzieci. Jego najpopularniejszym dzie?em jest klasyk 'Bambi', po raz pierwszy opublikowany w 1923 roku. Ksi??ka zdoby?a szerok? popularno?? i by?a wielokrotnie adaptowana na film, balet czy inne produkcje sceniczne. Sekretem ogromnej popularno?ci utworów Saltena jest fakt, ?e ka?d? ksi??k? pisa? zarówno z my?l? o dzieciach, jak i o doros?ych czytelnikach.
Salten Bambi jetzt bestellen!

Weitere Infos & Material


ROZDZIAL 2 


Bylo wczesne lato, a drzewa staly ciche pod blekitnym niebem, rozposcierajac ramiona i wchlaniajac splywajaca na nie moc slonca.

W zaroslach i w gestwinie krzaków rozwieraly sie kwiaty, biale, czerwone, albo zólte gwiazdy. Na niektórych widac juz bylo zalazki owoców, niezliczone, osadzone na cieniutkich koncach galezi, delikatne, a mocne; wygladaly jak male zacisniete piesci.

Z gleby wykwitaly barwne gwiazdy wielu i wielorakich kwiatów, tak ze w mrocznym poszyciu lasu ziemia plonela cicha, zarliwa radoscia barw. Wszedzie czuc bylo zapach swiezego listowia, kwiatów, wilgotnej gleby i zielonego drzewa.

Kiedy budzil sie ranek i kiedy zachodzilo slonce, las rozbrzmiewal tysiacem glosów, od ranka do wieczora spiewaly pszczoly, brzeczaly osy, bzykaly trzmiele w pachnacej ciszy.

Takie byly dni, kiedy Bambi przezywal swoje pierwsze dziecinstwo.

Szedl za matka po waskiej sciezynce, biegnacej przez gestwine.

Jak milo bylo chodzic tutaj! Geste listowie lagodnie glaskalo go po bokach, zrecznie ustepujac mu z drogi. Droga wydawala sie ze wszystkich stron dziesieciokrotnie zagrodzona i zatarasowana, a jednak szlo sie naprzód zupelnie wygodnie.

Wszedzie byly takie sciezki, biegly one na przelaj przez caly las. Matka znala je wszystkie, a kiedy Bambi stawal niekiedy przed jakimis zaroslami, niby przed nieprzebytym zielonym murem, matka zawsze bez chwili wahania lub namyslu znajdowala miejsce, gdzie utorowana byla sciezka.

Bambi pytal.

Bardzo lubil wypytywac matke. Najpiekniejsza rzecza bylo dla niego ciagle pytac i sluchac potem odpowiedzi matki. Bambi nie dziwil sie wcale, ze pytania za pytaniami nasuwaly mu sie nieustannie i bez trudu. Uwazal to za rzecz zupelnie naturalna; budzilo to w nim tylko zachwyt. Taki sam zachwyt budzilo w nim pózniej zaciekawione wyczekiwanie, az nastapi odpowiedz. Jakakolwiek bylaby ta odpowiedz, Bambi byl zawsze zadowolony. Niekiedy co prawda nie mógl wcale zrozumiec odpowiedzi, ale i to bylo piekne, bo jezeli chcial, mógl pytac ciagle dalej.

Czasami nie pytal dalej, a to znowu takze bylo piekne, gdyz byl wtedy zajety wyobrazaniem sobie na swój sposób tego, czego nie zrozumial.

Niekiedy czul zupelnie wyraznie, ze matka nie dawala mu pelnej odpowiedzi, ze celowo nie mówila mu wszystkiego, co wiedziala. Ale to bylo wlasnie najpiekniejsze. Wtedy bowiem pozostawala w nim jeszcze jakas szczególna ciekawosc, jakies przeczucie, które przenikalo go tajemniczo i blogo, jakies wyczekiwanie, przy którym czul zarazem taki lek, i takie uszczesliwienie, ze musial milczec.

Teraz zapytal:

— Do kogo nalezy ta sciezka, mamo?

Matka odpowiedziala:

— Do nas.

Bambi pytal dalej:

— Do ciebie i do mnie?

— Tak.

— Do nas dwojga?

— Tak.

— Tylko do nas dwojga?

— Nie — odpowiedziala matka — do nas sarn...

— Co to znaczy sarny? — zapytal Bambi i rozesmial sie.

Matka spojrzala na niego i rozesmiala sie takze:

— Ty jestes sarnieciem i ja jestem sarna. To sa sarny. Rozumiesz?

Bambi az podskoczyl w góre ze smiechu.

— Tak, rozumiem. Ja jestem malym sarnieciem, a ty jestes duza sarna. Prawda?

Matka skinela mu glowa.

— Tak, widzisz, tak to jest.

Bambi spowaznial znowu:

— A czy istnieja jeszcze inne sarny prócz ciebie i mnie?

— Oczywiscie — odpowiedziala matka. — Wiele.

— Gdzie one sa? — zawolal Bambi.

— Tutaj, wszedzie.

— Ale... ja ich nie widze...

— Zobaczysz je juz.

— Kiedy?

Bambi az przystanal z ciekawosci.

— Niedlugo.

Matka spokojnie poszla dalej.

Bambi pobiegl za nia.

Milczal, gdyz zastanawial sie nad tym, co to moze wlasciwie znaczyc „niedlugo”. Doszedl do wniosku, ze „niedlugo” to w kazdym razie nie znaczy „zaraz”. Nie umial sobie jednak uswiadomic, w jakim czasie to „niedlugo” przestaje byc „niedlugo”, a zaczyna byc „dlugo”.

Nagle zapytal:

— Kto zrobil te sciezke?

— My — odpowiedziala matka.

Bambi zdziwil sie znowu:

— My? Ty i ja?

Matka odpowiedziala:

— No, my... my sarny.

Bambi zapytal:

— Które?

— My wszystkie — odpowiedziala mu matka.

Poszli znowu dalej.

Bambi byl zadowolony i mial wielka ochote zboczyc z drogi, ale grzecznie trzymal sie boku matki.

Nagle cos zaszelescilo na ziemi tuz przed nimi. Szybkim ruchem przemknelo cos, co natychmiast przeslonily wachlarze paproci i liscie loczygi. Jakis cieniutki glosik pisnal zalosnie, potem zapanowala znowu cisza. Tylko liscie i trawy przez chwile jeszcze drgaly w tym miejscu.

Tchórz upolowal mysz. Nadbiegl teraz, przechylil sie w bok i zabral sie do uczty.

— Co to bylo? — zapytal Bambi podniecony.

— Nic — uspokoila go matka.

— Ale... — Bambi drzal na calym ciele — ...ale... widzialem przeciez...

— No, tak — powiedziala matka — nie przerazaj sie. Tchórz zabil mysz.

Ale Bambi byl niezmiernie przerazony. Nieznana, wielka groza scisnela jego serce.

Dlugo trwalo, az mógl znowu mówic. Wreszcie zapytal:

— A dlaczego on zabil mysz?

— Dlatego...

Matka zawahala sie.

— ...chodzmy predzej — powiedziala potem, jakby jej cos nagle przyszlo na mysl i jakby zapomniala o jego pytaniu.

Poczela biec truchtem.

Bambi podskakiwal za nia.

Minela dluga chwila milczenia. Szli teraz znowu spokojnie naprzód. Wreszcie Bambi zapytal z zaklopotaniem:

— Czy i my kiedys zabijemy mysz?

— Nie — odpowiedziala matka.

— Nigdy? — zapytal Bambi.

— Nigdy — odpowiedziala matka.

— Dlaczego? — zapytal Bambi z ulga.

— Bo my nikogo nie zabijamy — odpowiedziala matka po prostu.

Bambi odzyskal znowu wesolosc.

Od strony mlodego jesionu, stojacego tuz obok ich drogi, dobiegl...



Ihre Fragen, Wünsche oder Anmerkungen
Vorname*
Nachname*
Ihre E-Mail-Adresse*
Kundennr.
Ihre Nachricht*
Lediglich mit * gekennzeichnete Felder sind Pflichtfelder.
Wenn Sie die im Kontaktformular eingegebenen Daten durch Klick auf den nachfolgenden Button übersenden, erklären Sie sich damit einverstanden, dass wir Ihr Angaben für die Beantwortung Ihrer Anfrage verwenden. Selbstverständlich werden Ihre Daten vertraulich behandelt und nicht an Dritte weitergegeben. Sie können der Verwendung Ihrer Daten jederzeit widersprechen. Das Datenhandling bei Sack Fachmedien erklären wir Ihnen in unserer Datenschutzerklärung.