Sienkiewicz | W pustyni i w puszczy | E-Book | www.sack.de
E-Book

E-Book, Polish, 370 Seiten

Reihe: Polish Classics

Sienkiewicz W pustyni i w puszczy


1. Auflage 2018
ISBN: 978-87-26-09047-5
Verlag: Saga Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark

E-Book, Polish, 370 Seiten

Reihe: Polish Classics

ISBN: 978-87-26-09047-5
Verlag: Saga Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark



Czternastoletni Polak Sta? Tarkowski w towarzystwie o?mioletniej Angielki Nel Rawlinson odbywa przymusow? w?drówk? przez bezdro?a Afryki podczas powstania Mahdiego w Sudanie. M?odzi bohaterowie zostaj? uprowadzeni przez beduinów. W drodze spotykaj? ich ró?ne przygody. Musz? radzi? sobie w kryzysowych sytuacjach: mierzy? si? z chorob?, obcym klimatem i kultur? oraz znosi? okrucie?stwa ze strony porywaczy. B?dzie to podró? d?uga i m?cz?ca, cho? pojawi? si? i chwile rado?ci. W?ród napotkanych wrogów znajd? si? i sprzymierze?cy. 'W pustyni i w puszczy' to najpopularniejsza powie?? dla m?odzie?y Henryka Sienkiewicza. Na jej kartach autor zawar? szeroki opis afryka?skiej rzeczywisto?ci: fauny i flory, kultury i politycznych konfliktów. Powie?? szybko sta?a si? mi?dzynarodowym bestsellerem, a popularno?ci? ciesz? si? te? jej dwie ekranizacje. Pierwsza z 1973 roku w re?yserii W?adys?awa ?lesickiego (w rolach g?ównych Tomasz M?drzak i Monika Rosca) oraz z druga, z 2001 roku wyre?yserowana przez Gavina Hooda (Adam Fidusiewicz jako Sta? i Karolina Sawka jako Nel).-

Henryk Sienkiewicz (1846-1916) - polski nowelista, powie?ciopisarz i publicysta. By? jednym z najpopularniejszych polskich pisarzy prze?omu XIX i XX wieku. W 1905 roku otrzyma? Nagrod? Nobla w dziedzinie literatury za ca?okszta?t twórczo?ci. Jako felietonista warszawski zas?yn?? pod pseudonimem Litwos, publikuj?c swoje utwory w 'Gazecie Polskiej'. Wiele podró?owa?. Pracowa? jako korespondent w Ameryce Pó?nocnej. Debiutowa? w 1872 r. powie?ci? wspó?czesn? 'Na marne' oraz tendencyjnymi nowelami 'Humoreski z teki Worszy??y'. S?aw? przynios?y mu powie?ci historyczne. Jego najwa?niejsze dzie?a to nowele: 'Za chlebem', 'Janko Muzykant', 'Latarnik'; powie?ci: 'Trylogia' ('Ogniem i mieczem', 'Potop', 'Pan Wo?odyjowski', 'Quo vadis', 'Krzy?acy' oraz 'W pustyni i w puszczy'.
Sienkiewicz W pustyni i w puszczy jetzt bestellen!

Autoren/Hrsg.


Weitere Infos & Material


Rozdzial I


— Wiesz, Nel — mówil Stas Tarkowski do swojej przyjaciólki, malej Angielki — wczoraj przyszli zabtie (policjanci) i aresztowali zone dozorcy Smaina i jej troje dzieci — te Fatme, która juz kilka razy przychodzila do biura do twojego ojca i do mego.

A mala, podobna do slicznego obrazka Nel podniosla swe zielonawe oczy na Stasia i zapytala na wpól ze zdziwieniem, a na wpól ze strachem:

— Wzieli ja do wiezienia?

— Nie, ale nie pozwolili jej wyjechac do Sudanu i przyjechal urzednik, który jej bedzie pilnowal, by ani krokiem nie wyruszyla z Port-Saidu1.

— Dlaczego?

Stas, który konczyl rok czternasty i który swa osmioletnia towarzyszke kochal bardzo, ale uwazal za zupelne dziecko, rzekl z mina wielce zarozumiala:

— Jak dojdziesz do mego wieku, to bedziesz wiedziala wszystko, co sie dzieje nie tylko wzdluz kanalu, od Port-Saidu do Suezu2, ale i w calym Egipcie. Czy ty nic nie slyszalas o Mahdim?

— Slyszalam, ze jest brzydki i niegrzeczny.

Chlopiec usmiechnal sie z politowaniem.

— Czy jest brzydki — nie wiem. Sudanczycy utrzymuja, ze jest piekny. Ale powiedziec, ze jest niegrzeczny, o czlowieku, który wymordowal juz tylu ludzi, moze tylko dziewczynka osmioletnia, w sukience, ot! takiej — do kolan!

— Tatus mi tak powiedzial, a tatus wie najlepiej.

— Powiedzial ci tak dlatego, ze inaczej bys nie zrozumiala. Do mnie by sie tak nie wyrazil. Mahdi jest gorszy niz cale stado krokodyli. Rozumiesz? Dobre mi powiedzenie: „niegrzeczny”, tak sie mówi do niemowlat.

Lecz ujrzawszy zachmurzona twarz dziewczynki umilkl, a potem rzekl:

— Nel! wiesz, ze nie chcialem ci zrobic przykrosci; przyjdzie czas, ze i ty bedziesz miala czternasty rok. Obiecuje ci to na pewno.

— Aha! — odpowiedziala z zatroskanym wejrzeniem — a jezeli Mahdi wpadnie przedtem do Port-Saidu i mnie zje?

— Mahdi nie jest ludozerca, wiec ludzi nie zjada, tylko ich morduje. Do Port-Saidu tez nie wpadnie, a gdyby nawet wpadl i chcial cie zabic, pierwej mialby ze mna do czynienia.

Oswiadczenie to oraz swist, z jakim Stas wciagnal nosem powietrze, nie zapowiadajacy nic dobrego dla Mahdiego, uspokoily znacznie Nel co do wlasnej osoby.

— Wiem — odrzekla. — Ty bys mnie nie dal. Ale dlaczego nie puszczaja Fatmy z Port-Saidu?

— Bo Fatma jest cioteczna siostra Mahdiego. Maz jej, Smain, oswiadczyl rzadowi egipskiemu w Kairze, ze pojedzie do Sudanu, gdzie przebywa Mahdi, i wyrobi wolnosc dla wszystkich Europejczyków, którzy wpadli w jego rece.

— To Smain jest dobry?

— Czekaj. Twój i mój tatus, którzy znali doskonale Smaina, nie mieli wcale do niego zaufania i ostrzegali Nubara Pasze, by mu nie ufal. Ale rzad zgodzil sie wyslac Smaina i Smain bawi od pól roku u Mahdiego. Jency jednak nie tylko nie wrócili, ale przyszla z Chartumu3 wiadomosc, ze mahdysci obchodza sie z nimi coraz okrutniej, a ze Smain, nabrawszy od rzadu pieniedzy, zdradzil. Przystal calkiem do Mahdiego i zostal mianowany emirem4. Ludzie powiadaja, ze w tej okropnej bitwie, w której polegl jeneral Hicks, Smain dowodzil artyleria Mahdiego i on to podobno nauczyl mahdystów obchodzic sie z armatami, czego przedtem, jako dzicy ludzie, wcale nie umieli. Ale Smainowi chodzi teraz o to, by wydostac z Egiptu zone i dzieci, totez gdy Fatma, która widocznie z góry wiedziala, co zrobi Smain, chciala cichaczem wyjechac z Port-Saidu, rzad aresztowal ja teraz razem z dziecmi.

— A co rzadowi przyjdzie z Fatmy i jej dzieci?

— Rzad powie Mahdiemu: „Oddaj nam jenców, a my oddamy ci Fatme…”

Na razie rozmowa urwala sie, albowiem uwage Stasia zwrócily ptaki lecace od strony Echtum om Farag ku jezioru Menzaleh. Lecialy one dosc nisko i w przezroczystym powietrzu widac bylo wyraznie kilka pelikanów z zagietymi na grzbiety szyjami, poruszajacych z wolna ogromnymi skrzydlami. Stas poczal zaraz nasladowac ich lot, wiec zadarl glowe i biegl przez kilkanascie kroków grobla5, machajac rozlozonymi rekoma.

— Patrz, leca i czerwonaki6 — zawolala nagle Nel.

Stas zatrzymal sie w jednej chwili, gdyz istotnie za pelikanami, ale nieco wyzej, widac bylo zawieszone na blekicie jakby dwa wielkie, rózowe i purpurowe kwiaty.

— Czerwonaki! Czerwonaki!

— One wracaja pod wieczór do swoich siedzib na wysepkach — rzekl chlopiec. — Ach, gdybym mial strzelbe!

— Po cóz bys mial do nich strzelac?

— Kobiety takich rzeczy nie rozumieja. Ale pójdzmy dalej, moze zobaczymy ich wiecej.

To powiedziawszy wzial dziewczynke za reke i poszli ku pierwszej za Port-Saidem kanalowej przystani, za nimi zas nadazala Murzynka Dinah, niegdys piastunka malej Nel. Szli walem oddzielajacym wody jeziora Menzaleh od kanalu, przez który przeplywal w tej chwili, prowadzony przez pilota, duzy parowiec angielski. Zblizal sie wieczór. Slonce stalo jeszcze dosc wysoko, ale przetoczylo sie juz na strone jeziora. Slonawe jego wody poczynaly lsnic zlotem i drgac odblaskami pawich piór. Po arabskim brzegu ciagnela sie, jak okiem siegnac, plowa piaszczysta pustynia — glucha, zlowroga, martwa. Miedzy szklanym, jakby obumarlym niebem a bezmiarem pomarszczonych piasków nie bylo sladu zywej istoty. Podczas gdy na kanale wrzalo zycie, krecily sie lodzie, rozlegaly sie swisty parowców, a nad Menzaleh migotaly w sloncu stada mew i dzikich kaczek — tam, na arabskim brzegu, byla jakby kraina smierci. Tylko w miare jak slonce znizajac sie stawalo sie coraz czerwiensze, piaski poczely przybierac barwe liliowa, taka, jaka jesienia maja wrzosy w polskich lasach.

Dzieci idac ku przystani ujrzaly jeszcze kilka czerwonaków, do których smialy sie ich oczy, po czym Dinah oswiadczyla, ze Nel musi wracac do domu. W Egipcie po dniach, które nawet w czasie zimy czesto bywaja upalne, nastepuja noce bardzo zimne, a ze zdrowie Nel wymagalo wielkiej ostroznosci, ojciec jej, pan Rawlison, nie pozwalal, by dziewczynka znajdowala sie po zachodzie slonca nad woda. Zawrócili wiec ku miastu, na którego krancu stala w poblizu kanalu willa pana Rawlisona — i w chwili gdy slonce zanurzylo sie w morzu, znalezli sie pod dachem. Niebawem przybyl tez zaproszony na obiad inzynier Tarkowski, ojciec Stasia — i cale towarzystwo, wraz z Francuzka, nauczycielka Nel, pania Olivier, zasiadlo do stolu.

Pan Rawlison, jeden z dyrektorów kompanii Kanalu Sueskiego, i Wladyslaw Tarkowski, starszy inzynier tejze kompanii, zyli od wielu lat w najscislejszej przyjazni. Obaj byli wdowcami, ale pani Tarkowska, rodem Francuzka, zmarla z chwila przyjscia na swiat Stasia, to jest przed laty przeszlo trzynastu, matka zas Nel zgasla na suchoty w Heluanie, gdy dziewczynka miala lat trzy. Obaj wdowcy mieszkali w sasiednich domach w Port-Saidzie i z powodu swych zajec widywali sie codziennie. Wspólne nieszczescie zblizylo ich jeszcze bardziej do siebie i umocnilo zawarta poprzednio przyjazn. Pan Rawlison pokochal Stasia jak wlasnego syna, a zas pan Tarkowski bylby skoczyl w ogien i wode za mala Nel. Po ukonczeniu dziennych prac najmilszym dla nich odpoczynkiem byla rozmowa o dzieciach, ich wychowaniu i przyszlosci. Podczas podobnych rozmów najczesciej bywalo tak, ze pan Rawlison wychwalal zdolnosci, energie i dzielnosc Stasia, a pan Tarkowski unosil sie nad slodycza i anielska twarzyczka Nel. I jedno, i drugie bylo prawda. Stas byl troche zarozumialy i troche chelpliwy, ale uczyl sie doskonale, i nauczyciele szkoly angielskiej, do której chodzil w Port-Saidzie przyznawali mu istotnie niezwykle zdolnosci. Co do odwagi i zaradnosci, odziedziczyl ja po ojcu, albowiem pan Tarkowski posiadal te przymioty w wysokim stopniu i w znacznej czesci im wlasnie zawdzieczal obecne swe wysokie stanowisko. W roku 1863 bil sie bez wytchnienia w ciagu jedenastu miesiecy. Nastepnie ranny, wziety do niewoli i skazany na Sybir, uciekl z glebi Rosji i przedostal sie za granice. Byl juz przed pójsciem do powstania skonczonym inzynierem, jednakze rok jeszcze poswiecil na studia hydrauliczne, a nastepnie otrzymal posade przy kanale i w ciagu kilku lat — gdy poznano jego znajomosc rzeczy, energie i pracowitosc — zajal wysokie stanowisko starszego inzyniera.

Stas urodzil sie, wychowal i doszedl do czternastego roku zycia w Port-Saidzie, nad kanalem, wskutek czego inzynierowie, koledzy ojca, nazywali go „dzieckiem pustyni”. Pózniej, bedac juz w szkole, towarzyszyl czasem ojcu lub panu Rawlisonowi, w czasie wakacji i swiat, w wycieczkach, jakie z obowiazku musieli czynic od Port-Saidu az do Suezu, dla rewizji robót przy wale i przy poglebianiu lozyska kanalu. Znal wszystkich — zarówno inzynierów i urzedników komory, jak i robotników, Arabów i Murzynów. Krecil i wkrecal sie wszedzie, wyrastal, gdzie go nie posiali, robil dlugie wycieczki walem, jezdzil lódka po Menzaleh i zapuszczal sie nieraz dosc daleko. Przeprawial sie na brzeg arabski i dorwawszy sie do czyjego badz konia, a w braku konia — do wielblada, a nawet i osla, udawal farysa w pustyni, slowem, jak sie wyrazal pan Tarkowski, „bobrowal” wszedzie i kazda wolna od nauki chwile spedzal nad woda.

Ojciec nie sprzeciwial sie temu wiedzac, ze wioslowanie, konna jazda i ciagle zycie na swiezym powietrzu wzmacnia zdrowie chlopca i rozwija w...



Ihre Fragen, Wünsche oder Anmerkungen
Vorname*
Nachname*
Ihre E-Mail-Adresse*
Kundennr.
Ihre Nachricht*
Lediglich mit * gekennzeichnete Felder sind Pflichtfelder.
Wenn Sie die im Kontaktformular eingegebenen Daten durch Klick auf den nachfolgenden Button übersenden, erklären Sie sich damit einverstanden, dass wir Ihr Angaben für die Beantwortung Ihrer Anfrage verwenden. Selbstverständlich werden Ihre Daten vertraulich behandelt und nicht an Dritte weitergegeben. Sie können der Verwendung Ihrer Daten jederzeit widersprechen. Das Datenhandling bei Sack Fachmedien erklären wir Ihnen in unserer Datenschutzerklärung.