Shakespeare | Romeo i Julia | E-Book | www.sack.de
E-Book

E-Book, Polish, 241 Seiten

Reihe: World Classics

Shakespeare Romeo i Julia


1. Auflage 2018
ISBN: 978-87-26-04976-3
Verlag: SAGA Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark

E-Book, Polish, 241 Seiten

Reihe: World Classics

ISBN: 978-87-26-04976-3
Verlag: SAGA Egmont
Format: EPUB
Kopierschutz: 6 - ePub Watermark



'Czym?e jest imi?? To co zwiemy ró??. S?odko pachnia?oby pod ka?dym innym imieniem'. Akcja jednego z najpopularniejszych dramatów w historii rozgrywa si? w Veronie. To w?oskie miasto jest znane z rywalizacji dwóch zwa?nionych rodów: Montecchi i Capuletich. Gdy dwójka m?odych ludzi, pochodz?cych w?a?nie z obu tych sk?óconych rodzin spotyka si?, zakochuj? si? od pierwszego wejrzenia. ?adne z nich nie ma jednak poj?cia o pochodzeniu drugiego. Romeo i Julia pokazuj? tym samym, ?e mi?o??, któr? siebie darz?, zwyci??a nienawi?? mi?dzy ich krewnymi. W swoich dramatach Szekspir, mi?dzy wierszami, zadaje zasadnicze pytania: Czym tak naprawd? jest cz?owiek? Co sprawia, ?e cz?owiek jest cz?owiekiem? Odpowied? na jedno z nich znajdziemy w?a?nie w Romeo i Julii. Ben Johnson, dramaturg, ?yj?cych w czasach Szekspira ju? w 1623 powiedzia? o nim: 'On nie nale?a? tylko do swoich czasów, jego przes?anie jest ponadczasowe'. William Szekspir (1564-1616) - angielski poeta i dramatopisarz, a w pó?niejszym okresie ?ycia równie? aktor. Uznawany za jednego z najwybitniejszych twórców zachodniej literatury. Jego dzie?a przyczyni?y si? do rozwoju teatru el?bieta?skiego. Mia?y tak?e du?y wp?yw na s?ownictwo j?zyka angielskiego. Twórca 38 sztuk, 154 sonetów i wielu innych utworów ró?nych gatunków. Jego najpopularniejsze dzie?a, takie jak 'Romeo i Julia', 'Hamlet', 'Makbet', 'Poskromienie z?o?nicy', 'Sen nocy letniej' czy 'Król Lear', przet?umaczono na wiele j?zyków nowo?ytnych, a ich inscenizacje do dzi? króluj? w teatrach na ca?ym ?wiecie.

Shakespeare Romeo i Julia jetzt bestellen!

Weitere Infos & Material


Akt pierwszy


Scena pierwsza


Plac publiczny. Wchodza Samson2 i Grzegorz uzbrojeni w tarcze i miecze.

Samson

Dalipan, Grzegorzu, nie bedziem darli pierza.

Grzegorz

Ma sie rozumiec, bobysmy byli zdziercami.

Samson

Ale bedziemy darli koty, jak z nami zadra.

Grzegorz

Kto zechce zadrzec z nami, bedzie musial zadrzec.

Samson

Mam zwyczaj drapac zaraz, jak mie kto rozrucha.

Grzegorz

Tak, ale nie zaraz zwykles sie dac rozruchac.

Samson

Te psy z domu Montekich rozruchac mie moga bardzo latwo.

Grzegorz

Rozruchac sie tyle znaczy co ruszyc sie z miejsca; byc walecznym jest to stac nieporuszenie: pojmuje wiec, ze skutkiem rozruchania sie twego bedzie - drapniecie.

Samson

Te psy z domu Montekich rozruchac mie moga tylko do stania na miejscu. Bede jak mur dla kazdego mezczyzny i kazdej kobiety z tego domu.

Grzegorz

To wlasnie pokazuje twoja slaba strone; mur dla nikogo niestraszny i tylko slabi go sie trzymaja.

Samson

Prawda, dlatego to kobiety, jako najslabsze, tula sie zawsze do muru. Ja tez odtrace od muru ludzi Montekich, a kobiety Montekich przypre do muru.

Grzegorz

Spór jest tylko miedzy naszymi panami i miedzy nami, ich ludzmi.

Samson

Mniejsza mi o to, bede nieublagany. Pobiwszy ludzi, wywre wscieklosc na kobietach: rzez miedzy nimi sprawie.

Grzegorz

Rzez kobiet chcesz przedsiebrac?

Samson

Nie inaczej: wtlocze miecz w kazda po kolei. Wiadomo, ze sie do lwów licze.

Grzegorz

Tym lepiej, ze sie liczysz do zwierzat; bo gdybys sie liczyl do ryb, to bylbys pewnie sztokfiszem3. Wez no sie za instrument4, bo oto nadchodzi dwóch domowników Montekiego.

Wchodza Abraham i Baltazar5.

Samson

Mój giwer6 juz dobyty: zaczep ich, ja stane z tylu.

Grzegorz

Gwoli drapania?

Samson

Nie bój sie.

Grzegorz

Ja bym sie mial bac z twojej przyczyny!

Samson

Miejmy prawo za soba, niech oni zaczna.

Grzegorz

Marsa im nastawie7 przechodzac; niech go sobie, jak chca, tlumacza.

Samson

Nie jak chca, ale jak smia. Ja im gebe wykrzywie; hanba im, jesli to scierpia.

Abraham

Skrzywiles sie na nas, mosci panie?

Samson

Nie inaczej, skrzywilem sie.

Abraham

Czy na nas sie skrzywiles, mosci panie?

Samson

do Grzegorza

Bedziemy–z mieli prawo za soba, jak powiem: tak jest?

Grzegorz

Nie.

Samson

Nie, mosci panie; nie skrzywilem sie na was, tylko skrzywilem sie tak sobie.

Grzegorz

do Abrahama

Zaczepki wasc szukasz?

Abraham

Zaczepki? nie.

Samson

Jezeli jej szukasz, to jestem na wascine uslugi. Mój pan tak dobry jak i wasz.

Abraham

Nie lepszy.

Samson

Niech i tak bedzie.

Benwolio ukazuje sie w glebi.

Grzegorz

na stronie do Samsona

Powiedz: lepszy. Oto nadchodzi jeden z krewnych mego pana.

Samson

Nie inaczej; lepszy.

Abraham

Klamiesz.

Samson

Dobadzcie mieczów, jesli macie serca. Grzegorzu, pamietaj o swoim pchnieciu.

Benwolio

Odstapcie, glupcy; schowajcie miecze do pochew. Sami nie wiecie, co robicie.

Rozdziela ich swoim mieczem.

Wchodzi Tybalt.

Tybalt

Cóz to? krzyzujesz orez z parobkami?

Do mnie, Benwolio! pilnuj swego zycia.

Benwolio

Przywracam tylko pokój. Wlóz miecz nazad

Albo wraz ze mna rozdziel nim tych ludzi.

Tybalt

Z golym orezem pokój? Nienawidze

Tego wyrazu, tak jak nienawidze

Szatana, wszystkich Montekich i ciebie.

Bron sie, nikczemny tchórzu.

Walcza. Nadchodzi kilku przyjaciól obu partii i mieszaja sie do zwady; wkrótce potem wchodza mieszczanie z palkami.

Pierwszy obywatel

Hola! berdyszów! palek!8 Dalej po nich!

Precz z Montekimi, precz z Kapuletami!

Wchodza Kapulet i Pani Kapulet9

Kapulet

Co za halas? Podajcie mi dlugi

Mój miecz! hej!

Pani kapulet

Raczej kule; co ci z miecza?

Kapulet

Miecz, mówie! Stary Monteki nadchodzi.

I szydnie10 swoja klinga mi uraga.

Wchodza Monteki i Pani Monteki.

Monteki

Ha! nedzny Kapulecie!

do zony

Pusc mnie, pani.

Pani monteki

Nie puszcze cie na krok, gdy wróg przed toba.

Wchodzi Ksiaze z orszakiem.

Ksiaze

Zapamietali niesforni poddani,

Bezczesciciele bratniej stali! Cóz to,

Czy nie slyszycie? Ludzie czy zwierzeta,

Co wscieklych swoich gniewów zar gasicie

W wlasnych zyl swoich zródle purpurowym;

Pod kara tortur wypusccie natychmiast

Z dloni skrwawionych te bron buntownicza

I posluchajcie tego, co niniejszym

Wasz rozjatrzony ksiaze postanawia.

Domowe starcia, z marnych slów zrodzone

Przez was, Monteki oraz Kapulecie,

Trzykroc juz spokój miasta zaklócily,

Tak ze powazni wiekiem i zasluga

Obywatele weronscy musieli

Porzucic swoje wygodne przybory

I w stare dlonie stare ujac miecze,

By zardzewialym ostrzem zardzewiale

Niecheci wasze przecinac. Jezeli

Wzniecicie kiedys wasn podobna,

Zamet pokoju oplacicie zyciem.

A teraz wszyscy ustapcie niezwlocznie.

Ty, Kapulecie, pójdziesz ze mna razem;

Ty zas, Monteki, przyjdziesz po poludniu

Na ratusz, gdzie ci dokladnie w tym wzgledzie

Dalsza ma wola oznajmiona bedzie.

Jeszcze raz wzywam wszystkich tu obecnych

Pod kara smierci, aby sie rozeszli.

Ksiaze z orszakiem wychodzi. Podobniez Kapulet, Pani Kapulet, Tybalt, obywatele i sludzy.

Monteki

Kto wszczal te nowa zwade? Mów, synowcze,

Byl zes tu wtedy, gdy sie to zaczelo?

Benwolio

Nieprzyjaciela naszego pacholcy

I wasi juz sie bili, kiedym nadszedl;

Dobylem broni, aby ich rozdzielic:

Wtem wpadl szalony Tybalt z golym mieczem,

I harde zionac mi w uszy wyzwanie,

Jal sie wywijac nim i siec powietrze,

Które swiszczalo tylko szydzac z marnych

Jego zamachów. Gdysmy tak ze soba

Ciecia i pchniecia zamieniali, zbiegl sie

Wiekszy tlum ludzi; z obu stron walczono,

Az ksiaze nadszedl i rozdzielil wszystkich.

Pani monteki

Lecz gdziez Romeo? Widzial zes go dzisiaj?

Jakze sie ciesze, ze nie byl w tym starciu.

Benwolio

Godzina pierwej, nim wspaniale slonce

W zlotych sie oknach wschodu ukazalo,

Troski wygnaly mie z dala od domu

W sykomorowy11 ów gaj, co sie ciagnie

Ku poludniowi od naszego miasta.

Tam, juz tak rano, syn wasz sie przechadzal.

Ledwiem go ujrzal, pobieglem ku niemu;

Lecz on, spostrzeglszy mie, skryl sie natychmiast

I w najciemniejszej ukryl sie gestwinie.

Pociag ten jego do odosobnienia

Mierzac mym wlasnym (serce nasze bowiem

Jest najczynniejsze, kiedysmy samotni),

Nie przeszkadzalem mu w jego dumaniach

I w inna strone sie udalem, chetnie

Stroniac od tego, co rad mnie unikal.

Monteki

Nieraz o swicie juz go tam widziano

Lzami poranna mnozacego rose,

A chmury — swego oblicza chmurami,

Alisci ledwo na najdalszym wschodzie

Wesole slonce sprzed loza Aurory12

Zaczelo sciagac cienista kotare,

On, uciekajac od widoku swiatla,

Co tchu zamykal sie w swoim pokoju;

Zaslanial okna przed jasnym dnia blaskiem

I sztuczna sobie ciemnice utwarzal.

W czarne bezdroza dusza jego zajdzie,

Jesli sie na to lekarstwo nie znajdzie.

Benwolio

Szanowny stryju, znasz–ze powód tego?

Monteki

Nie znam i z niego wydobyc nie moge.

Benwolio

Wybadywal zes go jakim sposobem?

Monteki

Wybadywalem i sam, i przez drugich,

Lecz on jedyny powiernik swych smutków.

Tak im jest wierny, tak zamkniety w sobie,

Od otwartosci wszelkiej tak daleki

Jak paczek kwiatu, co go robak gryzie,

Nim swiatu wonny swój kielich roztoczyl

I pelnosc swoja rozwinal przed sloncem.

Gdybysmy mogli dojsc tych trosk zarodka,

Nie zbrakloby nam zaradczego srodka.

Romeo ukazuje sie w glebi.

Benwolio

Oto nadchodzi. Odstapcie na strone;

Wyrwe mu z piersi cierpienia tajone.

Monteki

Obys w tej sprawie, co nam serce rani,

Mógl byc szczesliwszym od nas! Pójdzmy, pani.

Wychodza Monteki i Pani Monteki.

Benwolio

Dzien dobry, bracie.

Romeo

Jeszcze–z nie poludnie?

Benwolio

Dziewiata bila dopiero.

Romeo

Jak nudnie

Wloka sie chwile. Moi–z to rodzice

Tak spiesznie w tamta zboczyli ulice?

Benwolio

Tak jest. Lecz cóz tak chwile twoje dluzy?

Romeo

Nieposiadanie tego, co je skraca.

Benwolio

Milosc wiec?

Romeo

Brak jej.

Benwolio

Jak to? brak milosci?

Romeo

Brak jej tam, skad bym pragnal wzajemnosci.

Benwolio

Niestety! Czemuz, zdajac sie niebianka,

Milosc jest w gruncie tak...



Ihre Fragen, Wünsche oder Anmerkungen
Vorname*
Nachname*
Ihre E-Mail-Adresse*
Kundennr.
Ihre Nachricht*
Lediglich mit * gekennzeichnete Felder sind Pflichtfelder.
Wenn Sie die im Kontaktformular eingegebenen Daten durch Klick auf den nachfolgenden Button übersenden, erklären Sie sich damit einverstanden, dass wir Ihr Angaben für die Beantwortung Ihrer Anfrage verwenden. Selbstverständlich werden Ihre Daten vertraulich behandelt und nicht an Dritte weitergegeben. Sie können der Verwendung Ihrer Daten jederzeit widersprechen. Das Datenhandling bei Sack Fachmedien erklären wir Ihnen in unserer Datenschutzerklärung.